Princier de Leba
KSIĘSTWO ŁEBA
PRZEWODNIK
INFORMATOR
GALERIE FOTOGRAFII
SZUKAJ
Festiwal Pomuchla
V Festiwal Pomuchla (2003-12-07)
Festiwal Pomuchla Łeba
 

Niebo w gębie, czyli święto dorsza

Wyjątkowe bogactwo potraw, wspaniała impreza cementująca lokalną społeczność – tak niedzielny Festiwal Pomuchla w Łebie ocenił Piotr Bikont, jeden z jurorów. Pochwał nie szczędził też zasiadający w komisji Robert Makłowicz.

Festiwal zgromadził rekordową liczbę 33 wystawców. Oprócz miejscowych i okolicznych hoteli oraz restauracji swoje ekspozycje przygotowały m.in. hotel „Bismarck” z Bytowa i Zamek Jan III Sobieski w Rzucewie koło Pucka. Gabriela Niemczyk, kierownik Zamku: - Z reguły nie reklamujemy się, ale zaproszenie z Łeby postanowiliśmy przyjąć, by nasi kucharze mieli możliwość konfrontacji, szansę zaprezentowania przed wspaniałymi jurorami i liczną publicznością. Częstujemy zupą rybą z kotlecikiem, kiełbaską z dorsza, dorszem faszerowanym…

Na festiwal przyjechali też Szwedzi z partnerskiego miasta Borgholm na Olandii. Ugotowana przez nich zupa z dorsza bardzo przypadła do smaku Piotrowi Bikontowi.

Przybyli do hali goście mogli się nasycić do woli. Poza konkursowymi potrawami podawano też kotleciki ze szkolnej stołówki, „Szypra z Łeby” – dorsza przygotowanego wg przepisu Andrzeja Urbańczyka, żeglarza, pisarza, byłego łebianina. „Szypra” podawano ze specjalnie przygotowanej tratwy. Przed halą rybacy z Łeby wędzili flądrę a’la Pechstein. Zobaczyć było można świąteczne aranżacje stołów, kupić wyroby z bursztynu, dekoracje bożonarodzeniowe przygotowane przez młodzież szkolną. W kolejce stano po książkę Makłowicza i Bikonta „Dialog języka z podniebieniem”.

Jurorzy chwalili, dopytywali, podpowiadali, ale nie prowadzili punktacji. Bikont: - Nie przewiduje tego konwencja festiwalu, zresztą trudno byłoby porównywać, bo wystawiały się renomowane na Pomorzu restauracje, szkoły gastronomiczne, stowarzyszenia. Pytany przez nas czy można przygotować wykwintne danie z tak pospolitej ryby jak dorsz, juror zaprzeczył naszemu twierdzeniu. - Dorsz jest bardzo smaczną rybą, tylko w latach peerelu za mało było mięsa, za dużo dorsza. Trochę więc spowszechniał. Nie zawsze był świeży i dobrze podany. A można z niego przygotować wspaniałe dania. Tu, w Łebie, przekonałem się także na ile sposobów. Prawdziwe bogactwo smaków. Dla mnie, człowieka nie z Pomorza, było to niezwykłe. Pierwszy raz miałem okazję skonsumować paprykę faszerowaną dorszem. Bardzo udana impreza, rzadko zdarza się w kraju taka frekwencja. Większą widziałem na kilku festynach we Francji.

Czy takie festiwale jak ten, są w stanie zmienić naszą, chyba jednak mało urozmaiconą kuchnię? Makłowicz: - Mogę tylko zachęcać do schylenia się przed bogactwem naszej kuchni i czerpania stamtąd samych skarbów. Nikogo nie zmuszę do zmian, nie podam gotowego przepisu. Wystarczy trochę chęci, nawet więcej chęci niż umiejętności. A znaczenie tego festiwalu ma szerszy niż tylko kulinarny wymiar. Najważniejsze jest lokalne radio, lokalna prasa, lokalne tradycje, kuchnia, wszystko co lokalne. Festiwal Pomuchla w Łebie umacnia te lokalne więzy. Jest okazją do wzajemnego spotkania mieszkańców, rozmów i to jest jego zasługą. I sukcesem.

Maria Konkol, dyrektor biblioteki miejskiej, inicjator festiwalu: -Zmiana firmy nagłośniajacej halę spowodowała, że wreszcie mówiący byli dobrze słyszani. W tym roku impreza „nie rozpełzła się”. Publiczność dotrwała do końca. Cieszę się też z obecności znakomitych jurorów, w których przyjazd mało kto wierzył.

Organizatorami festiwalu byli: biblioteka miejska, parafia pw. Wniebowzięcia NMP w Łebie, Szkoła Podstawowa w Łebie.

(wb)

Niebo w gębie

Wzruszenie odbiera mi mowę, czuję się jak w niebie – mówił podczas degustacji potraw Robert Makłowicz, który razem z Piotrem Bikontem był honorowym gościem niedzielnego Festiwalu Pomuchla w Łebie.

Pomuchel na stole

Wspólnie z jury oceniali przygotowane przez miejscowych restauratorów i hotelarzy potrawy z ryb. Na stołach królował dorsz (po kaszubsku nazywany pomuchlem), choć nie brakowało też innych ryb – łososia, węgorza, sandacza, soli i flądry. Wystawcy – głównie łebianie, ale też z okolicznych gmin, prześcigali się w sposobach nazywania i podania swoich potraw. Były więc m.in. kiełbaski z dorsza, zupa na krem z raków, zupa siedmiu mórz, szczupak nadziewany „Rozbójnik”, kotleciki licealistki, kulebiak z dorsza i morskie kanapki.

Po szwedzku

Ciekawą propozycję rybnego dania przedstawili Szwedzi z partnerskiego miasta Borgholm, którzy serwowali zupę-krem z dorsza z karczochami jerozolimskimi, których w Polsce kupić jeszcze nie można.

– Zaskoczyły mnie prawie wszystkie smaki – przekonywał Makłowicz. – Wszystkie na plus!

Piąta edycja imprezy, która, tak jak poprzednie, klimatem nawiązywała do zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i odpustu św. Mikołaja, przeżyła prawdziwe oblężenie. Hala widowiskowo-sportowa pękała w szwach. W kuluarach żartowano, że na kolejne festiwale potrzebny będzie dwa razy większy obiekt. Wizyta Makłowicza i Bikonta była też okazją do promocji ich książki -„Dialogi języka z podniebieniem”, wydanej przez krakowskie Wydawnictwo ZNAK. Autorzy chętnie rozdawali autografy i fotografowali się z kupującymi.

Aleksandra Stasiak-Tutak

Wiekowy przepis

Węgorz wędzony w galarecie (najstarszy z zachowanych przepisów kulinarnych, pochodzących znad jeziora Łebsko).

Składniki:

  • 2 kg wędzonego węgorza
  • wywar z warzyw – ok. 2l
  • liście laurowe
  • ziele angielskie
  • pół opakowania żelatyny
  • ocet winny.

Przepis:

Wędzonego węgorza pokroić w kawałki ok. 5 cm, odcinając głowy i ogony. Kawałki węgorzy układać ściśle w wysokiej szklanej misce. Przygotować zalewę w garnku, gotując wywar z warzyw, przypraw oraz łby i ogony węgorzy. Na koniec dodać żelatynę i 1 łyżkę octu winnego. Sklarowanym, ciepłym wywarem zalać ryby i pozostawić do wystygnięcia. Podawać na zimno po wystygnięciu i stężeniu galarety. Tak przyrządzonego węgorza można przechowywać w chłodnym miejscu kilka miesięcy, zamykając go na gorąco w słoiki Wecka.

 
Parafia PW NMP
Powstańców Warszawy 28
84-360 Łeba
tel. 598661464
fax 598661464
www.omi.leba.biz
 
<< IV Festiwal PomuchlaVI Festiwal Pomuchla >>
 
ŁebaHistoria miasta Łeby

Położone przy ujściu rzeki Łeby miasteczko z XIII - wiecznym rodowodem od samego początku nie miało dobrych perspektyw

ŁebaŁebski Festiwal Pomuchla

Impreza organizowana cyklicznie w miesiącu grudniu. Uczestniczą w niej podmioty świadczące usługi gastronomiczne na terenie miasta Łeby i

ŁebaSrebrny pomuchel

Od XII w. kościół pod wezwaniem św. Mikołaja związany był z kultem srebrnego dorsza – po kaszubsku pomuchla. Srebrna figura ryby ...

ŁebaMaciej Kuroń o pomuchlu

Brnąc nocną porą w śnieżycy i zadymce miałem tzw. mieszane uczucia. Festiwal Pomuchla, Festiwal Pomuchla… powtarzałem w myśli nazwę imprezy

ŁebaPrzepisy kulinarne

Zbiór przepisów kulinarnych potraw prezentowanych podczas Festiwali Pomuchla. Przepisy zawierają receptury oraz sposoby

ŁebaHistoria Festiwali Pomuchla

Lista odnośników do poszczególnych lat organizowanych festiwali. Listy uczestników i jurorów oraz różne informacje w poszczególnych

ŁebaLista uczestników festiwali

Zbiór uczestników którzy prezentowali swoje potrawy na poszczególnych festiwalach i podlegali ocenie przez różnych sędziów w poszczególnych

ŁebaLista organizatorów festiwali

Zbiór organizatorów którzy tworzyli poszczególne festiwale i dbali o ich przeprowadzenie w poszczególnych latach

ŁebaGaleria fotografii Festiwalu Pomuchla

Zbiór zdjęć Festiwalu Pomuchla. Początki festiwalu oraz wiele relacji z wielu lat. Jego uczestnicy uwiecznieni na fotografiach